Ciecierzyca w pomidorach à la fasolka po bretońsku

W ubiegłym tygodniu obudziłam się jednej nocy o 2:30. Najpierw myślałam, że pewnie młody wydał jakiś dźwięk (od listopada śpi sam w swoim pokoju). Ale nie, czekam chwilę, prawie już śpię, a tu znów „pyk, pyk, pyk”. No tak – myślę – pewnie młody rusza się przez sen i stuka zabawką w szczebelki łóżeczka. Wstaję, idę do pokoiku dziecięcego – rzeczywiście Bobek tak jakby się wybudzał. Karmię go, zapominam na chwilę o tym dźwięku, a tu raptem znowu „pyk, pyk, pyk”. Hmmm…co to może być? Słyszę te dźwięki jakby z łazienki. Myślę sobie – dobra – córka sąsiadów pewnie coś majstruje… Odkładam dziecię do łóżka, idę do kuchni napić się wody i znów „pyk, pyk, pyk”. Kurczaczek, co to może być? Dźwięk dobiega z garnka postawionego na kuchence! Normalnie jakiś owad urzęduje w garnku. Boję się zajrzeć do garnka, bo od razu widzę oczami wyobraźni wielkiego pająka. A pająków, nawet tych tyci tyci, boję się najbardziej. Przypominam sobie jednak po chwili, że wieczorem w owym garnku namoczyłam ciecierzycę. Odkrywam pokrywkę i słyszę „pyk, pyk, pyk”. Bingo! Ciecierzyca do mnie gada. Co teraz z nią zrobić, abym mogła spać do rana? Po chwili namysłu wstawiłam garnek do piekarnika. Nadmienię, że mój małżonek nawet na chwilę się nie obudził. Nie ma to jak płytki sen młodej matki 😉

Gadająca ciecierzyca pomimo, że obudziła mnie w środku nocy, to sprawiła, że miałam dobry humor cały dzień. A danie z jej udziałem, jakie tego dnia powstało, to moje ostatnie wielkie odkrycie. Musicie spróbować! Pierwotnie miałam zrobić ciecierzycę w pomidorach ściśle według tego przepisu z bloga Tysia gotuje, ale pomyślałam, że mój małżonek powie później: „Fajne, ale brakuje tutaj boczku…”, więc postanowiłam go dodać i nieco zmodyfikowałam przepis. Nie dodałam boczku zastraszającej ilości, bo około 200 g, ale dla męża było to już tzw. „pełnowartościowe” danie. I muszę powiedzieć, że będę wracać do tego przepisu częściej. To taka nieco lżejsza fasolka po bretońsku, a właściwie ciecierzyca po bretońsku 😉 A przepis powstał w ramach cyklu trzy po trzy grupy wspólnego gotowania, gdzie tym razem mieliśmy wyczarować coś z użyciem ciecierzycy, pomidorów i natki pietruszki. Wyzwanie podjęła też Emilia z bloga Turcja od kuchni przygotowując mięsną potrawkę z ciecierzycy / etli nohut, zajrzyjcie koniecznie.

 

 

CIECIERZYCA W POMIDORACH Z BOCZKIEM À LA FASOLKA PO BRETOŃSKU

Składniki na 6 porcji:

400 g suchej ciecierzycy

1 duża cebula

200 g boczku wędzonego parzonego

2 ząbki czosnku

1 czerwona papryka

500 g przecieru pomidorowego

pomidory krojone w puszce

pęczek natki pietruszki

2 łyżeczki majeranku

1/2 łyżeczki kurkumy

1/2 łyżeczki papryki słodkiej

1/2 łyżeczki papryki ostrej

1/4 łyżeczki pieprzu mielonego

sól (u mnie około 2 łyżeczek)

2 łyżki oleju rzepakowego

 

  1. Wieczorem dnia poprzedzającego przygotowanie potrawy zalać ciecierzycę letnią wodą i zostawić na całą noc. Ciecierzyca wypije bardzo dużo wody, więc najlepiej jest to zrobić w proporcjach 1/3 ciecierzycy, 2/3 objętości wody. I pamiętajcie, że ciecierzyca potrafi gadać, szczególnie rozmowna jest w środku nocy 😉
  2. Następnego dnia odcedzić ciecierzycę, zalać nową wodą (ok. 2 cm ponad ciecierzycą) i gotować przez około 1 godzinę na małym ogniu.
  3. Cebulę i boczek pokroić w kostkę. Podsmażyć na oleju. Dodać do ciecierzycy.
  4. Dodać pokrojoną w kostkę paprykę, wszystkie przyprawy, przecier pomidorowy i gotować ok. 15 minut.
  5. Następnie dodać pomidory krojone z puszki (w sezonie mogą to być dwa pokrojone świeże pomidory bez skórki) oraz posiekaną natkę pietruszki. Gotować jeszcze 5 minut.
  6. Podawać z pieczywem.

Pyszne leniwe

Kluski leniwe moja mama przygotowywała bardzo często jak byłam mała. Pamiętam, że nie byłam wtedy jakąś wielką ich fanką. Może dlatego, że od zawsze wolałam wytrawne obiady od tych na słodko. Ale ostatnio zamarzyły mi się właśnie takie jak u mamy. Znalazłam ciekawy przepis na leniwe w książce Kuchnia polska. Niezapomniane smaki Wydawnictwa Buchmann, którą otrzymałam do recenzji dzięki Grupie Wydawniczej FOKSAL. Zachęcił mnie tytuł przepisu „leniwe błyskawiczne”. To prawda robi się je bardzo szybko, tylko trzeba wcześniej ugotować ziemniaki. Bo tutaj spoiwem jest właśnie ziemniak. W leniwych mojej mamy było to jajko. Leniwe mojej mamy na pewno kiedyś zrobię, ale ten przepis naprawdę Wam polecam. Kluski były miękkie i elastyczne, po prostu pyszne. Ja zjadłam je w wersji na słodko, ale jak czytam w przepisie można je podać np. do smażonych grzybów lub z jakimś sosem. Leniwe na wytrawnie? Dlaczego nie. Także zapisuję do wypróbowania. Tymczasem przedstawiam Wam klasyczne leniwe polane rozpuszczonym masełkiem, posypane cukrem i cynamonem.

 

 

KLUSKI LENIWE Z GOTOWANYMI ZIEMNIAKAMI (BEZ JAJKA)

 

Składniki na 2 porcje:

300 g półtłustego białego sera w bloku

ok. 150 g ugotowanych ziemniaków (2 małe ziemniaki)

ok. 6 łyżek mąki pszennej + trochę do podsypywania

+ 2 łyżki masła

cukier do posypania

cynamon do posypania

 

  1. Ugotować ziemniaki w mundurkach. Odparować i zostawić do ostygnięcia na ok. 2 godziny. Obrać ze skórki.
  2. W dużym garnku wstawić wodę.
  3. Ziemniaki przecisnąć przez praskę do ziemniaków wraz z białym serem.
  4. Ziemniaki z serem połączyć z mąką, wyrobić elastyczne ciasto nie klejące się do rąk.
  5. Ciasto podzielić na 4 części i toczyć z nich wałeczki podsypując mąką.
  6. Wałki delikatnie rozpłaszczyć ręką i kroić w poprzek w romby ok. 2 cm szerokości.
  7. Kluseczki wrzucać na wrzątek i gotować aż wszystkie wypłyną na powierzchnię.
  8. Podawać z rozpuszczonym masłem, posypane cukrem i cynamonem.

 

Pulpety wieprzowe w sosie pomidorowym

Kto z Was nie lubi pulpecików? Takie w sosie pomidorowym to ulubiona wersja mojego męża. Robię je dość często, ale ostatnie wyszły wyjątkowo pyszne, więc póki pamiętam zamieszczam na nie przepis. Smak zawdzięczają na pewno samodzielnie dobranemu i zmielonemu mięsu oraz aromatycznej natce pietruszki i lubczykowi. Sos pomidorowy z przecieru pomidorowego powstaje w kilka chwil.

 

 

PULPETY WIEPRZOWE W SOSIE POMIDOROWYM

 

Składniki na 4 porcje:

800 g mięsa wieprzowego (np. z łopatki)

1 łyżeczka soli

1/2 łyżeczki pieprzu

1/2 łyżeczki słodkiej papryki

2 jajka

1/2 pęczka natki

ok. 4 łyżek bułki tartej + kilka do obtaczania

4 łyżki oleju rzepakowego

ok. 1,5 szklanki wody

sos:

ok. 400 g przecieru pomidorowego

1 łyżeczka suszonego lubczyku

 

  1. Mięso mielimy samodzielnie w maszynce do mielenia mięsa. Ja najpierw przepuszczam przez grubsze oczka, później drugi raz przez te drobne. Można kupić gotowe mięso mielone, ale przygotowując je samemu mamy pewność co jemy i na pewno jest w nim mniej tłuszczu. Najlepsza moim zdaniem jest do tego celu łopatka wieprzowa. Karkówka będzie za tłusta, szynka zbyt chuda.
  2. Zmielone mięso mieszamy ręką (ja zakładam rękawiczkę winylową) z przyprawami, jajkiem, posiekaną drobno natką oraz bułką tartą. Wyrabiamy na gładką masę, która nie powinna być ani za rzadka, ani za sucha, taka aby łatwo było z niej uformować pulpety.
  3. Formujemy pulpety, obtaczamy w bułce tartej i smażymy ze wszystkich stron na złocisty kolor. Ja do przekładania na wszystkie strony używam szczypców do grilla.
  4. Usmażone pulpety przekładamy do szerokiego garnka – ważne jest bowiem, aby nie stykały się ze sobą lub nie leżały jeden na drugim. Zalewamy gorącą wodą tak, aby zakrywała je do połowy. Dusimy pod przykryciem około 10 minut.
  5. Dodajemy lubczyk oraz przecier pomidorowy. Gotujemy na wolnym ogniu jeszcze 10 minut.
  6. Podajemy z ryżem, kaszą lub ziemniakami oraz jakąś zdecydowaną w smaku surówką np. z surówką z cykorii na słodko.

 

Polecam także inne przepisy z bloga na pulpety czy klopsy:

Klopsiki Hellberga

Klopsiki w sosie z selera korzeniowego

Chińskie spaghetti z klopsikami

Spaghetti z dynią i klopsikami wołowymi z papryką

Pulpety z kurczaka z chilli i kukurydzą

Pulpety z kurczaka w sosie koperkowym

 

Surówka z cykorii na słodko

Od wczoraj czuję wiosnę w powietrzu. To niewątpliwie zasługa przepięknej pogody za oknem. Słoneczko przyjemnie grzeje, tak że chciałoby się już wyskoczyć z zimowej kurtki, szalika, czapki i rękawiczek. Ale taka pogoda może być zdradliwa, więc nie wyletniajcie się jeszcze za bardzo 😉 Załóżcie jedną warstwę mniej pod spód. I koniecznie jedzcie zdrowe surówki z sezonowymi warzywami. Dzisiaj kontynuacja mojego surówkowego cyklu, tym razem bohaterką jest cykoria 🙂 Cykoria zawiera wiele cennych składników odżywczych. Poprawia przemianę materii, reguluje poziom cukru we krwi oraz obniża poziom cholesterolu. Odpowiadające za jej gorzki smak lektucyny i laktukopiryny wpływają korzystnie na naszą wątrobę. Cykoria jest też wielkim sprzymierzeńcem matek karmiących, gdyż zwiększa ilość produkowanego mleka.

Wpis przygotowałam w ramach wyzwania grupy wspólnego gotowanie pt. „Zimowa surówka”. Zobaczcie, co przygotowały Mirabelka i Emilia.

 

 

SURÓWKA Z CYKORII NA SŁODKO

 

Składniki na 3-4 porcje:

2 średnie cykorie

2 kiwi

1/2 czerwonej papryki

1 jabłko

sok z 1/2 cytryny

1 łyżka posiekanego koperku

 

  1. Cykorię przekroić wzdłuż na pół, następnie jeszcze raz na pół w ćwiartki. Posiekać w poprzek zostawiając głąb.
  2. Cykorię przełożyć do salaterki i skropić sokiem z cytryny. Obrać kiwi i jabłko.
  3. Paprykę pokroić w krótkie paseczki, kiwi w ćwierćplasterki, jabłko na małe cienkie kawałeczki. Dodać wszystko do cykorii.
  4. Dodać posiekany koperek, delikatnie wymieszać surówkę. Odstawić na 15 minut do lodówki.
  5. Podawać do różnych mięs. U mnie stanowiła znakomity dodatek do pulpetów wieprzowych w sosie pomidorowym podanych z ryżem.

 

Przepis na pulpety wieprzowe w sosie pomidorowym już jutro na blogu.

 

Twarożek z czarną rzepą

Kochani! Podobno naprawdę jest epidemia grypy. Nie wiem dlaczego jeszcze nie jest to ogłoszone. W telewizji widziałam tylko na pasku informacyjnym komunikat, że liczba zachorować na grypę nosi znamiona epidemii… Chciałam pójść z młodym do lekarza z jedną małą sprawą, ale autentycznie się boję, bo w mojej przychodni nie ma podziału na dzieci chore i zdrowe. Baaa… to jest poradnia lekarzy rodzinnych, więc w kolejce są też prychający i kaszlący dorośli. Abyśmy z mężem mieli lepszą odporność, jemy teraz wiele warzyw i owoców. Staramy się spożywać głównie te sezonowe i wśród nich znajduje się teraz czarna rzepa. Wiele osób za nią nie przepada, bo uważa, że śmierdzi, a po drugie mocno piecze w język. Trudno się z tym nie zgodzić. Owszem, rzepa ma niezbyt przyjemny, intensywny zapach oraz jest dość ostra w smaku. Dla mnie smakuje jak taka podkręcona rzodkiewka, ale można tę ostrość zneutralizować na przykład dodając do niej nabiał. Zapewniam Was, że w twarożku jaki Wam dzisiaj proponuję, ta ostrość jest niemal zupełnie zniwelowana i rzepa ma wręcz słodki smak.

Czarna rzepa podobnie jak inne warzywa rzepowate obfituje w witaminę C oraz witaminy z grupy B oraz wiele składników mineralnych, głównie wapń, żelazo i fosfor. Dla nas najważniejszy jest fakt, że zawiera fitoncydy hamujące rozwój mikroorganizmów chorobotwórczych.

 

 

TWAROŻEK Z CZARNĄ RZEPĄ

Składniki:

300 g twarogu w bloku (chudy, półtłusty)

1 średnia czarna rzepa

1 mała śmietana 12%

sól i pieprz

+ ewentualnie trochę zieleniny (koperek, natka)

 

  1. Twaróg rozdrobnić widelcem w misce.
  2. Rzepę obrać ze skórki, umyć i zetrzeć na tarce o drobnych oczkach.
  3. Połączyć ser z rzepą i śmietaną. Doprawić solą i pieprzem.
  4. Smarować serkiem kanapki (nie potrzebne jest masło). Posypać wierzch np. koperkiem.