Posts Tagged ‘pieczywo’

Chleb wiejski żytni

środa, Maj 16th, 2012

Obiecałam, że będę więcej piekła pieczywa w domu? Jak na razie dotrzymuję słowa, bo po bułeczkach pszennych miałam jeszcze chlebek wiejski i kajzerki. Dzisiaj pokażę Wam przepis na chleb wiejski. Pochodzi on z książki Pieczywo. 60 sprawdzonych przepisów na każdą okazję autorstwa Carli Bardi i Ting Morris, s. 104. Wprowadziłam małe modyfikacje. Mój jest z żytniej mąki z dodatkiem żytnich otrębów.

 

 

Składniki:

1 i 3/4 szklanki (375 ml) ciepłej wody

3 łyżki roztopionego masła

łyżka miodu

20 g świeżych drożdży

500 g mąki chlebowej żytniej + 50 g do podsypywania

50 g otrębów żytnich

łyżeczka soli

 

1. Rozpuść i ostudź masło. Wymieszaj połowę jego ilości z 125 ml wody. Dodaj miód, drożdże i dobrze wszystko wymieszaj.

2. W dużej misce wymieszaj mąkę żytnią z otrębami i solą. Pośrodku uformuj dołek i przelej tam masę z drożdżami. Pozostaw na 15 minut, aż drożdże podwoją swoją objętość.

3. Dodaj pozostałą wodę i masło. Wyrabiaj ciasto, aż będzie gładkie i elastyczne.

4. Na obsypanym mąką blacie ułóż ciasto uformowane w owal. Przykryj ściereczką i pozostaw na 1,5 godziny.

5. Rozgrzej piekarnik do 220 °C. Formę do pieczenia (tzw. keksówkę) posmaruj masłem i oprósz mąką.

6. Ciasto wyrabiaj chwilę, uformuje z niego podłużny walec i przełóż do formy. Przykryj ściereczką i zostaw na 30 minut do wyrośnięcia – w tym czasie powinno prawie „wyjść” z formy.

7. Wstaw do nagrzanego piekarnika. Piecz 15 minut, następnie zmniejsz temperaturę do 200 °C i piecz jeszcze ok. 30 minut.

8. Ostudź na kratce. Z krojeniem należy poczekać aż chleb całkowicie ostygnie, inaczej w środku powstaną dziury (tak stało się u mnie, gdyż jestem niecierpliwa).

 

 

Już niedługo zaprezentuję Wam upieczone ostatnio kajzerki. A jutro mój pierwszy sernik na zimno przygotowany specjalnie na imieniny babci męża.

 

 

Pszenne bułeczki wg przepisu Domi w kuchni

czwartek, Maj 10th, 2012

Wczoraj postanowiłam, że nie będę jakiś czas kupować chleba, tylko piec pieczywo samemu 🙂

Gdy kiedyś zobaczyłam u Domi w kuchni TEN przepis, od razu zaczęłam się ślinić…;) A kiedyś było inaczej…i to wcale nie chodzi o ich smak, bo smak jest rewelacyjny. Takie bułeczki kupowała często moja mama jak byłam mała. Wtedy były dla mnie zdecydowanie za duże – bardziej pasowała też do nich nazwa „buły”, a nie bułeczki 😉 Po zakupie krajalnicy mama kroiła je w poprzek, przez co były łatwiejsze dla mnie do przełknięcia:)

Bułeczki z przepisu Domi są dużo lepsze niż te z piekarni!

 

 

Składniki:

630 mąki pszennej tortowej (u mnie pół na pól tortowa i zwykła)

+ mąka do oprószania

300 ml ciepłej wody

25 g świeżych drożdży

1 łyżeczka soli

1/2 łyżeczki cukru

2 łyżki oliwy

1 białko

 

Nieco inaczej przygotowałam samo ciasto niż Domi. Najpierw rozpuściłam dokładnie drożdże w ciepłej wodzie, następnie dodawałam pozostałe składniki, przy czym oliwę dałam na samym końcu jak już wyrobiłam nieco ciasto ręką. Następnie wyrzuciłam zawartość miski na kuchenny blat i wyrabiałam około 15 minut aż zaczęły pojawiać się pęcherzyki powietrza i wydawać specyficzny dźwięk. Podczas tej czynności często podsypywałam blat mąką, aby ciasto nie przyklejało się.

Zostawiłam ciasto na blacie obficie posypanym mąką na ok. 1h godzinę. Wierzch również obsypałam mąką i nakryłam całość ściereczką.

Po upływie 1 godziny podzieliłam ciasto na 6 w miarę równych części. Następnie należało tak jak pisze Domi „każdy kawałek rozgnieść na płaski placek, po czym zwinąć okrągłą sakiewkę i położyć ją zwinięciem do dołu, tak, by powierzchnia z wierzchu była gładka.”

Gdy bułeczki były już ułożone na wyłożonej papierem do pieczenia blasze, zrobiłam nacięcie w połowie każdej z nich plastikową skrobką do ciast. Tak jak pisze Domi można użyć tępego noża. Zostawiłam je na 30 minut przykryte ściereczką, aby ładnie wyrosły. Po tym czasie oprószyłam mąką i wstawiłam na 25 minut do piekarnika nagrzanego do 200 °C.

Wyjęłam z piekarnika i studziłam na kratce.

 

 

Mój mąż po powrocie z pracy stwierdził, że takie są lepsze niż te kupne 🙂 Zatem sukces osiągnięty. Dziękuję jeszcze raz Domi za inspirację 🙂

 

 

 

Uśmiech dla Gin: mleczne bułeczki

niedziela, Luty 5th, 2012

Dzisiaj razem z osobami gotującymi wspólnie w wirtualnej kuchni postanowiliśmy upiec coś dla Gin z bloga http://razadobrze.blogspot.com/. W ten sposób chcielibyśmy nakłonić Gin, aby powróciła do pieczenia i blogowania. Jej blog zawiera wiele znakomitych przepisów na wypieki i na pewno Gin jeszcze nie raz nas czymś zaskoczy.

Razem ze mną w akcji „Uśmiech dla Gin” biorą udział:

Ja upiekłam słodkie mleczne bułeczki, moje pierwsze w życiu.

 

 

Przepis zaczerpnęłam z książki Ewy Aszkiewicz „Domowe wypieki” (s. 31)

 

Składniki:

3 szklanki mąki tortowej

4 dag drożdży

2 żółtka

3 łyżki cukru pudru

1/3 kostki masła

szklanka mleka

skórka otarta z cytryny

szczypta soli

tłuszcz do wysmarowania formy

mąka do podsypania

 

 

Tłuszcz roztapiamy w rondelku i odstawiamy do ostygnięcia. W ciepłym mleku rozpuszczamy drożdże. Mieszamy razem z łyżeczką mąki i łyżeczką cukru pudru. Przykrywamy naczynie z zaczynem ściereczką i odstawiamy na przynajmniej 20 minut w ciepłe miejsce. Gdy zaczyn podwoi objętość, dodajemy do niego żółtka, cukier, skórkę cytrynową, szczyptę soli. Dokładnie mieszamy i stopniowo dodajemy mąkę. Wyrabiamy ciasto. Na samym końcu dodajemy masło. Wyrabiamy do „jednolitej, sprężystej i lśniącej konsystencji”. Odstawiamy do wyrośnięcia. Gdy ciasto podwoi objętość, wykładamy je na podsypaną mąką stolnicę. Dzielimy na równe części i formujemy bułeczki. Mi wyszło ich 14. W przepisie jest mowa i 20-stu, więc można po prostu zrobić je nieco mniejsze. Uformowane bułeczki układamy na wysmarowanej tłuszczem blasze. Przykrywamy ściereczką i pozostawiamy do wyrośnięcia. Po ok. 20 minutach smarujemy wierzch bułeczek roztrzepanym białkiem. Pieczemy ok. 30 minut w temperaturze 160° C.

Nie wyjmujemy od razu z piekarniku. Czekamy aż nieco ostygną, następnie wykładamy na kratkę.

 

 

Najlepiej smakują świeże, dopiero co upieczone. Są słodkie, zatem najlepiej podać je z samym masłem lub ewentualnie dżemem lub miodem.